niedziela, 30 listopada 2014

Asdfghjkl, randomowa pseudo-głębsza myśl!

On miał być tutaj, to miało być inaczej, ja miałam być inna, to miało być sukcesem...

Wiecie co? Planowanie jest do bani! Wszystko jest jak być powinno - każda porażka uczy czegoś, co przybliża nas do sukcesu...
Tylko dlaczego, kurwa, nie czuję tego w ten sposób?




Ludzie oczekują tylko efektów.

[Powiedzmy, że poczuwam się do bycia mniejszą lub większą artystką, ok?]
No więc jako taki pseudo-artysta wiem, jak wiele pracy trzeba włożyć w "gotowiec", jak wiele trzeba przeżyć skrajnych emocji - i, co gorsza - jak wiele razy musisz dać się im rozszarpać, żeby powstało coś, co w jakimkolwiek stopniu takiego artystę [czy, jak w moim przypadku "pseudo-artystę"] zaspokoi, czy usatysfakcjonuje. W trakcie tworzenia, nie możesz pozwolić sobie nawet na sekundę udawania czy najmniejszy cień nieszczerości. Jedno zdanie, jedna kreska, jeden ruch - wszystko może rozwalić caluteńki efekt i... Wszelkie starania mogą iść się paść. Ludzie wymagają samych efektów, ale nigdy nie obchodzi ich co artysta czuł, czy jak to przeżywał - co musiał z siebie wyrwać, żeby móc przerzucić to w swoje dzieło. Skąd takie okrutne domysły? Widzę to tutaj - dywan jest moim czyścikiem, a blog z opowiadaniami to... No cóż - blog z opowiadaniami *smirk* - pojedynczy czytelnicy opowiadań siedzą tam, a tutaj zaglądają dość niechętnie, przynajmniej z tego co zauważyłam.

Nie wiem czego oczekuję od tego miejsca,
nie wiem czego oczekuję od siebie...
Ale wiem, że na pewno nie przestanę tworzyć żadnego z miejsc, w których istnieję.

Chyba właśnie tak sądzę.


Czają mi się tutaj... 3 czy 4 kopie robocze i nie potrafię się za nie wziąć, przepraszam.
Wiem, że jedna z nich jest bardzo ważna, ale... Jak bardzo ważna, tak i cholernie bolesna, więc... No chwilkę z tym jeszcze powalczę...
Owa sytuacja całkowicie mnie zmieniła, ja... Byłam dość radosna, nawet w gorszych momentach potrafiłam się non-stop śmiać wśród przyjaciółek, a teraz? Dość często się zawieszam, troszkę za dużo rozmyślam, gubię się w rzeczywistości, coraz częściej czuję inny rodzaj pustki, niż dotychczas... Kurcze, to "zauroczenie" to wyjątkowo zabawna i dość nieprzyjemna sprawa.

Dzisiaj krótko, bo w sumie od pięciu godzin powinnam uczyć się o układzie nerwowym, ale... Czuję, że potrzebowałam tej noty ^ ^"'

Dzisiaj nie czuję się sobą, więc chyba sobie roześlę link, bo chyba mogę, prawda?
... Kurcza...




+ just in case... Ja naprawdę wiem, że kolorystyka i ogółem wizualność tego miejsca jest straszliwie słaba, ale... Kurde, kocham to i tego nie zmienię, ugryź się w nosek D:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz