wtorek, 12 kwietnia 2016

How to start feeling again?

          Pytanie z tytułu jak najbardziej na czasie, jeśli mowa o moim życiu. Przestałam czuć. Całkowicie. Po raz drugi. Znaczy.. To jest dziwne - z jednej strony mam znieczulenie emocjonalne, nie czuję nic, kompletnie nic - zaś z drugiej, jest pewna osoba, którą usilnie adoruję. Ta osoba jednak działa na mnie głównie kiedy jest w pobliżu. Te osoby - bo są dwie.
Dwóch?
Cholerne piątki!

Stwierdziłam, że muszę zacząć się uzewnętrzniać. Nawet jeśli jest to bez żadnego głębszego przesłania, nawet jeśli piszę to sama do siebie to... To chyba taki jest zamiar. Chcę po prostu zacząć się ponownie zastanawiać nad swoim wnętrzem, bo... Brakuje mi tego. Chcę czuć. Chcę czuć się chociażby źle, tylko po prostu chcę czuć. Tak naprawdę to wolę walkę ze smutkiem - z nią można coś zrobić. Teraz czuję się, jakbym walczyła z wiatrakami. Chociaż... Tak naprawdę nie czuję jakbym miała w ogóle jakiegoś wroga, jakiś cel. Ja sobie tak po prostu egzystuję, o tak, żeby być. Jestem.
Zaczęłam się skupiać nad nauką, uczucia odstawiłam na bok i to był mój błąd. Co prawda zostałam potężnie kopnięta w tą stronę [blizna po A nigdy nie zniknie]... Ale czy to ważne? Ważne jest, że mówię co myślę, że piszę to, co goni po mojej głowie. A przynajmniej tak mi się zdaje...

Jak jest? Jest inaczej. Jest kurewsko inaczej.
Jestem dorosła. Dwadzieścia już tam gdzieś krzyczy - tak naprawdę nie bałam się 18, 19... Boję się 20. To jest całkowicie inna liczba, to jest... Już nie jestem nastolatką; muszę za sobą zostawić rozdział dziecka. Definitywnie.
Co prawda nigdy nie mogę przestać dbać o wewnętrzne dziecko i nastolatka, ale jednak jest to ten moment, w którym to ta dorosła część musi być przy kontroli najczęściej.
Poszłabym się gdzieś zabawić. Z ludźmi. Coś zrobić. Żeby poczuć.
Boli mnie, że przestałam widzieć moje opowiadania - to skłoniło mnie do poszukania odpowiedzi na pytanie, które już padło: jak ponownie zacząć czuć? Napisałam stronę - tekst jest suchy, nieprzyjemny, nieemocjonalny. Potrzebuję koniecznie przeczytać kilka romansideł. Potrzebuję się zaangażować w coś emocjonalnie. Potrzebuję tego.
To jest nieco przerażające, w jak wielkie zobojętnienie wpadłam: nie obchodzi mnie w co się ubrałam, jaki make-up zrobiłam, co robią moje włosy. NIE, to NIE JEST dobrze. Zawsze sprawiało mi to przyjemność, wyglądanie dobrze równało się czuciu się dobrze. Teraz tak nie jest, teraz mam to tak samo w dupie - nieważne, czy przygotowywałam się godzinę, czy dziesięć minut. Ale ja chcę to znowu czuć, chcę czuć zadowolenie z tego, że wyglądam dobrze. Że się postarałam.
Cały obraz składa się z takich maleństw, które - pojedynczo - ani się nie rzucają, ani nie kolą w oczy. Mnie boli cały obraz i każde maleństwo. To jest jak puchaty stworek: stworek to mój wielki problem, stworzony z problematycznej sierści, którą tworzą pojedyncze, problematyczne włosy. Ty, patrząc na stworka, widzisz że jest problematyczny, ja muszę o niego dbać, ja wiem, że nierozczesane futro składa się z setek milionów pojedynczych, pokudłaczonych włosków, które raz zaniedbane, cholernie trudno rozczesać.
Zastanawiam się, czy nie skoczyć na głęboką wodę - czy nie zrobić czegoś, czego bym nigdy nie zrobiła. Czegoś poważnego, czegoś dużego.
Może powinnam się mu przedstawić.
Coraz poważniej myślę o niewielkim tatuażu na nadgarstku. O kocie. Chcę tam kota. Nie wiem co prawda jeszcze którego, ale tak strasznie chcę tam drobnego kota.

O, hej! Nauczyłam się pisać tengwarem w języku polskim! Chyba do końca świata będę zapominać jak wygląda "f", ale reszta przychodzi mi całkiem płynnie! Czasami samo narysowanie "z" jest problematyczne, o "ź" nie wspominając [odwrócony do góry nogami znak na "z", z tehtą "i" pod spodem]! W każdym razie tak... Chciałam się pochwalić.
Chcę też nauczyć się pisać nim po angielsku - jak super by to było!

Chcę też znowu czuć muzykę [tak, temat zagubionych uczuć odbija mi się na wszystkim - gdyby stworzonko z poprzedniej metafory było uszyte, to problematyka uczuć - czy też ich braku - byłaby nitką, trzymającą wszystko w kupie], chcę ponownie usłyszeć. Naprawdę usłyszeć. Słuchać z przejęciem, z emocjami. Chcę, żeby te piosenki potrafiły znowu mną targać po całym spektrum emocjonalnym. Wiem, że to przyniesie mi cierpienie - ale przyniesie też szczerą, długotrwałą radość, a dla tego warto przecierpieć te gorzkie momenty.
Powinnam pisać notki codziennie. O tym jaki był dzień, jak się czułam, o czym myślałam... Mam nadzieję się tego trzymać [znając mnie jest to wysoce wątpliwe, ale spróbować można!].

Potrzebuję pamiętnika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz